autor:
Animacja
Don
Jestem prywatnym detektywem, zostałem wynajęty, bym namierzył coś w rodzaju starodawnej księgi. Podobno wyjaśniała ona jak działają dziwaczne kulty, pojawiające się w Darkham. Moim celem była mroczna i starodawna biblioteka Miskatonic.
RuszyÅ‚em pewnym krokiem po schodach, na górÄ™.
Wszedłem do środka, rozejrzałem się, po czym podszedłem do bibliotekarza.
Wydawał mi się młody i niedoświadczony, ale zagadałem do niego. Powiedziałem mu, że interesuje mnie pewna księga. Ja Don R. Kytype, potrzebowałem księgi Necronomicon.
Niestety, okazało się, że raczej nie ma jej w bibliotece. Może coś wiedziałby szef, ale był zajęty. Musiałem zatem poczekać.
PorozmawiaÅ‚em z bibliotekarzem, który nazywaÅ‚ siÄ™ Buzz Kerwan i byÅ‚ w poÅ‚owie Rumunem w Transylwanii. W oczekiwaniu na wÅ‚aÅ›ciciela biblioteki, postanowiÅ‚em rozejrzeć siÄ™ na zewnÄ…trz.
Animacja
W tym miejscu, a wÅ‚aÅ›ciwie nieco wczeÅ›niej pojawi siÄ™ animacja, w której widzimy zakapturzonego mężczyznÄ™, który pod drzwi biblioteki podkÅ‚ada pewnÄ… paczkÄ™.
Przed drzwiami znalazłem coś na progu, co wyglądało jak paczka, podniosłem ją i ruszyłem z nią do biblioteki.
PostanowiÅ‚em dać jÄ… Buzzowi, który jak twierdziÅ‚, nie spodziewaÅ‚ siÄ™ żadnej paczki. Gdy jÄ… otworzyÅ‚, okazaÅ‚o siÄ™, że wewnÄ…trz jest liÅ›cik...do mnie. WewnÄ…trz coÅ› dziwnie tykaÅ‚o. Buzz przeczytaÅ‚ mi ów liÅ›cik, którego treść brzmiaÅ‚a:
"Zbyt długo mieszałeś się w naszą działalność, Ketype. Oto twoja szansa na świetlaną przyszłość, na zmianę. Hahahahaha!"
Paczka tykała coraz mocniej, po czym wybuchała, a ja zostałem porwany.
Buzz
Mojego szefa nie przeraziÅ‚ wybuch i pożar, który pojawiÅ‚ siÄ™ w bibliotece. ByÅ‚ jak twierdziÅ‚ niczym w porównaniu z Dreznem. BurknÄ…Å‚ tylko coÅ›, że mam posprzÄ…tać.
PodniosÅ‚em buta, który należaÅ‚ do Dona. SpojrzaÅ‚em na dziwny medalion na górze. WydobywaÅ‚a siÄ™ z niego jakaÅ› tajemnicza zielonkawa poÅ›wiata.
RzuciÅ‚em w medalion butem Dona, a po chwili na biurku leżaÅ‚a dziwna ksiÄ™ga, ta sama, którÄ… szukaÅ‚ Don. ZabraÅ‚em jÄ… i z Necronomiconem w kieszeni ruszyÅ‚em do domu.
PostaraÅ‚em siÄ™ jej bliżej przyjrzeć, a nawet przeczytaÅ‚em coÅ› co brzmiaÅ‚o jak zaklÄ™cie. PomyÅ›laÅ‚em sobie, że bardzo bym chciaÅ‚ by moja kotka zaczęła mówić i...bach.... staÅ‚o siÄ™. Kitteh gadaÅ‚a ludzkim gÅ‚osem, co wcale siÄ™ jej nie podobaÅ‚o.
PostanowiÅ‚em wiÄ™c odwrócić zaklÄ™cie. ByÅ‚em pewny, że w ksiÄ™dze znajdÄ™ stosowne zaklÄ™cie, ale myliÅ‚em siÄ™. Nic takiego tam nie byÅ‚o. PróbowaÅ‚em wybrać jakieÅ› inne, ale cokolwiek czytaÅ‚em, nic siÄ™ nie dziaÅ‚o. Kompletnie nic! MusiaÅ‚em coÅ› wymyÅ›lić.
Zabrałem leżącą na szafce zapalniczkę.
ZajrzaÅ‚em do lodówki, z której zabraÅ‚em puszkÄ™ Dra Fishera.
SpróbowaÅ‚em otworzyć piekarnik, ale nie miaÅ‚em na to odwagi.
OczywiÅ›cie pomocna byÅ‚a moja gadajÄ…ca kotka, którÄ… poprosiÅ‚em o pomoc (ikona kotki), ale swoim zwyczajem, nie zamierzaÅ‚a mi odpuÅ›cić.
ZdecydowaÅ‚em siÄ™ zatem na otwarcie piekarnika, w którym znalazÅ‚em klucz Leona i podejrzane ciasteczko.
Kluczem Leona otworzyÅ‚em jego pokój.
Mój kolega wyjechaÅ‚ na jakiÅ› ezoteryczny wykÅ‚ad, wiÄ™c mogÅ‚em swobodnie rozejrzeć siÄ™ po jego pokoju. MiaÅ‚em nadziejÄ™, że wÅ‚aÅ›nie u niego znajdÄ™ coÅ› co mi pomoże.
RozejrzaÅ‚em siÄ™ zatem. Na podÅ‚odze leżaÅ‚o jaskrawe ubranie hipisowskie. SiÄ™gnÄ…Å‚em po nie, przesunÄ…Å‚em i znalazÅ‚em nożyczki. ZerknÄ…Å‚em na wyraźnie otwartÄ… książkÄ™, w której jedna informacja wydawaÅ‚a siÄ™ ważna, ta o niewidzialnym atramencie , który staje siÄ™ widoczny gdy zbliżymy papier do źródÅ‚a ciepÅ‚a, ale musi być one umiarkowane, nie otwarty pÅ‚omieÅ„.
Zapaliłem zatem kadzidełko za pomocą zapalniczki, po czym przyjrzałem się poważnie ozdobionej szafie.
Byłem pewny, że to czego szukałem znajdę właśnie w niej.
Poprosiłem zatem Kitteh by wlazła do środka i wyciągnęła z niej notatnik (ikona kotki). Kotka zrobiła to, nawet nie marudząc.
PodniosÅ‚em dziennik i przeczytaÅ‚em, a raczej próbowaÅ‚em to zrobić. Strony byÅ‚y puste. PrzypomniaÅ‚em sobie o notatce o niewidzialnym atramencie, wiÄ™c przyÅ‚ożyÅ‚em dziennik nad kadzideÅ‚ko.
Dzięki temu poznałem inicjały oraz adres niejakiego VG. Przy okazji pomyślałem, że razem z Kitteh uratujemy porwanego Dona, tylko nie wiedziałem gdzie go szukać.
Pora znaleźć tajemniczego VG.
Na początek, zaraz po rozmowie z Kitteh, zagadałem do małej dziewczynki stojącej na środku placu.
MiaÅ‚a na imiÄ™ Pisilla i potrzebowaÅ‚a swojej rybiej lalki, która zawisÅ‚a na szyldzie sklepowym.
Na razie nie mogÅ‚em jej pomóc, ruszyÅ‚em zatem w lewo i ze Å›ciany z ogÅ‚oszeniami zabraÅ‚em zdjÄ™cie modela.
Ruszyłem dalej w lewo.
Na ławce siedziała Pani w blond włosach. Gdy do niej zagadałem, dosłownie mnie zbyła.
ZajrzaÅ‚em wiÄ™c w maÅ‚e okienko, próbujÄ…c siÄ™ skomunikować z kimÅ›, kto znajdowaÅ‚ siÄ™ za tymi drzwiami.
Niestety, wymagaÅ‚ ode mnie hasÅ‚a, którego przecież nie znaÅ‚em.
Postanowiłem zagadać do Pani w blond włosach po raz kolejny.
OkazaÅ‚o siÄ™, że dżentelmen za tymi drzwiami z okienkiem zleciÅ‚ jej zadanie, w którym ma znaleźć sposób opanowanie jej zapÄ™dów morderczych wzglÄ™dem męża. Przy okazji dowiedziaÅ‚em siÄ™, że ma imiÄ™ Margot.
ZakoÅ„czyÅ‚em rozmowÄ™ i tym razem ruszyÅ‚em w lewo, podchodzÄ…c do taksówki. ZapytaÅ‚em taksówkarza o blondynkÄ™ siedzÄ…cÄ… na Å‚awce.
PowiedziaÅ‚em, że jestem jej przyjacielem. Zapytany o jej imiÄ™, powiedziaÅ‚em: "OczywiÅ›cie. To moja przyjacióÅ‚ka Margot".
OkazaÅ‚o siÄ™, że kobieta zgubiÅ‚a w taksówce list, który ja, jako kurier miaÅ‚em jej oddać. Rzecz jasna, zgodziÅ‚em siÄ™, a list oczywiÅ›cie otworzyÅ‚em. ByÅ‚ napisany rÄ™kÄ… jej kochanka, Charliego.
PodszedÅ‚em ponownie do Margot i znów z niÄ… porozmawiaÅ‚em. Tym razem powiedziaÅ‚em jej, że przysyÅ‚a mnie Charlie. DziÄ™ki temu drobnemu oszustwu, zyskaÅ‚em hasÅ‚o, które brzmiaÅ‚o: "Fidelio". ZagadaÅ‚em zatem przez okienko w drzwiach do Dżentelmena, podaÅ‚em hasÅ‚o - "Fidelio" i zostaÅ‚em wpuszczony do Å›rodka.
Teraz mogłem pogadać z Gościem Voodoo.
PrzedstawiÅ‚ siÄ™ jako Gentelmen Voodoo. OpowiedziaÅ‚em mu swojÄ… historiÄ™ ze szczegóÅ‚ami, pokazaÅ‚em ksiÄ™gÄ™, która wyraźnie go przeraziÅ‚a. Niestety nie chciaÅ‚ sam w to angażować, ale poleciÅ‚ mi, bym spotkaÅ‚ siÄ™ z jego przyjacielem, który dziaÅ‚aÅ‚ pod przykrywkÄ… kultu Dagona, zakonu, który dziaÅ‚aÅ‚ w Fishmouth. DopytaÅ‚em go o szczegóÅ‚y i dowiedziaÅ‚em siÄ™, że ów jegomość nazywaÅ‚ siÄ™ Bob Olstein, dziaÅ‚ajÄ…cy wÅ‚aÅ›nie we wspomnianym Fishmouth. Miejscem, w którym ostatnio byÅ‚ widziany, byÅ‚ dom Finmana.
WyszedÅ‚em na ulicÄ™ i po raz kolejny podszedÅ‚em do taksówkarza. PoprosiÅ‚em go, by zawiózÅ‚ mnie do domu Finmana, do Fishmouth, ale nawet nie chciaÅ‚ o tym sÅ‚yszeć. NalegaÅ‚em, zapytaÅ‚em go nawet co mogÄ™ dla niego zrobić, by ten zawiózÅ‚ mnie tam gdzie chciaÅ‚em.
Problemem byÅ‚ jego kuzyn Edi, który ożeniÅ‚ siÄ™ z mieszkankÄ… Fishmouth o imieniu Asenath, który uwiodÅ‚a go, ale i opÄ™taÅ‚a. MiaÅ‚em sprawić, by Asenath zniknęła, miaÅ‚em siÄ™ jej pozbyć.
WróciÅ‚em zatem do Gentelmena Voodoo i poprosiÅ‚em go o pomoc, oczywiÅ›cie nie dla mnie, tylko dla kogoÅ›.
DowiedziaÅ‚em siÄ™, że mogÅ‚o pomóc pewne zaklÄ™cie Voodoo, ale bÄ™dÄ™ potrzebowaÅ‚ lalki, czegoÅ› co tnie i sieka oraz kogoÅ› atrakcyjnego.
MiaÅ‚em już dwie rzeczy z tej listy, czyli nożyczki i zdjÄ™cie modela, o czym powiedziaÅ‚em Gentelmenowi Voodoo. MusiaÅ‚em zdobyć tylko lalkÄ™. PrzypomniaÅ‚em sobie o Piscilli, stojÄ…cej na ulicy. WróciÅ‚em zatem do dziewczynki. PoprosiÅ‚em Kitteh, by przyniosÅ‚a leżącÄ… na szyldzie sklepowym rybiÄ… lalkÄ™ Piscilli - rybolalkÄ™ (ikona kota).
OddaÅ‚em mu jÄ…, a w zamian dostaÅ‚em lalkÄ™, którÄ… trzymaÅ‚a w dÅ‚oni. WróciÅ‚em z niÄ… do Gentelmena Voodoo, informujÄ…c, że mam już lalkÄ™. ZapytaÅ‚ mnie jak chce jÄ… nazwać, wiÄ™c powiedziaÅ‚em, że Asenath. Potrzebna mi byÅ‚a teraz tylko wiedza, w jakiej kolejnoÅ›ci musiaÅ‚em użyć przedmiotów, by zaklÄ™cie podziaÅ‚aÅ‚o. WróciÅ‚em zatem do biblioteki, gdzie przyjrzaÅ‚em siÄ™ zakurzonej, intrygujÄ…cej ksiÄ™dze (trzeba to zrobić kilka razy), po czym zabraÅ‚em zakurzonÄ… intrygujÄ…ca książkÄ™ i zajrzaÅ‚em do niej, by dowiedzieć siÄ™, że kolejność to: ktoÅ› atrakcyjny, lalka, coÅ› co tnie.
WróciÅ‚em zatem do Gentelmena Voodoo, mówiÄ…c mu, że mam już książkÄ™. To byÅ‚ czas na zaklÄ™cie, wiÄ™c wybraÅ‚em: zdjÄ™cie, lalka i nożyczki.
Animacja
Asanath właśnie straciła głowę.....dla jakiegoś modela.
UdaÅ‚em siÄ™ zatem do taksówkarza, by poinformować go o tym co siÄ™ wÅ‚aÅ›nie wydarzyÅ‚o. UdaÅ‚o siÄ™! jechaliÅ›my do domu Finmana, do Fishmouth.
Obudziłem się w zagraconym pokoju. Metalowe drzwi były zamknięte. Postanowiłem się zatem rozejrzeć.
Zabrałem pustą puszkę po zupie i gaśnicę oraz kubek.
PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ kaÅ‚uży smoÅ‚y, którÄ… nabraÅ‚em do kubka, otrzymujÄ…c kubek ze smołą. ZauważyÅ‚em zagłębienie w podÅ‚odze.
WlaÅ‚em do niego smołę z kubka, otrzymujÄ…c pÅ‚ynnÄ… kaÅ‚użę smoÅ‚y, do której wrzuciÅ‚em pustÄ… puszkÄ™ po zupie. RozejrzaÅ‚em siÄ™ jeszcze i podniosÅ‚em sterylnÄ… szmatÄ™ oraz deskÄ™.
DeskÄ™ poÅ‚ożyÅ‚em na stabilnej puszce po zupie wciÅ›niÄ™tej w smołę, po czym na czymÅ› w rodzaju katapulty, postawiÅ‚em gaÅ›nicÄ™. W ten sposób stworzyÅ‚em improwizowanÄ… katapultÄ™.
ByÅ‚em gotowy zwrócić uwagÄ™ swoich porywaczy, wiÄ™c użyÅ‚em gaÅ›nicÄ™, ale zanim cokolwiek zrobiÅ‚em pojawiÅ‚ siÄ™ jeden z kultystów, komunikujÄ…c mi, że jestem oczekiwany przez jego przeÅ‚ożonego. Po chwilÄ™ mogÅ‚em z nim porozmawiać, dowiadujÄ…c siÄ™, że poszukiwana przeze mnie ksiÄ™ga jednak byÅ‚a w bibliotece. Ale już jej tam nie ma. Zanim Zakon do niej dotarÅ‚, ona zniknęła, podobno trzymaÅ‚ jÄ… ten mÅ‚ody Bibliotekarz. Zatem nie byÅ‚em już potrzebny, chcieli siÄ™ mnie pozbyć, zÅ‚ożyć mnie w ofierze, czy coÅ› w tym stylu. ZostaÅ‚em ponownie zaprowadzony do piwnicy, gdzie jeden z kultystów trzymaÅ‚ mnie na muszce.
Musiałem działać, więc ponownie, ale tym razem skutecznie użyłem katapulty z gaśnicą i pozbyłem się problemu, czyli owego kultysty.
Opuściłem piwnicę. Z podłogi zabrałem gaśnicę.
Byłem pewny, że niebawem mi się przyda.
SpojrzaÅ‚em na globus, z którego zabraÅ‚em kawaÅ‚ek drutu. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ gwieździstej chorÄ…gwi, do której dosiÄ™gnąć nie mogÅ‚em. Nie mogÅ‚em jÄ… także Å›ciÄ…gnąć, nawet jak na niej zawisÅ‚em. Widać nie byÅ‚em wystarczajÄ…co ciężki.
PowiesiÅ‚em kawaÅ‚ek drutu na rurze przy drabinie, po czym na haczyku umieÅ›ciÅ‚em gaÅ›nicÄ™. Teraz użyÅ‚em mojej rakiety, a ta wystrzeliÅ‚a i pozbyÅ‚em siÄ™ wÅ‚azu na górze.
WspiÄ…Å‚em siÄ™ wiÄ™c po drabinie, do góry. W kolejnym dziwnym pomieszczeniu zerknÄ…Å‚em na dziennik.
Gdy go otworzyÅ‚em, pojawiÅ‚y siÄ™ kolejny trzy ksiÄ™gi. PrzeczytaÅ‚em to co w każdej niej byÅ‚o napisane, po czym przyjrzaÅ‚em siÄ™ wszystkim trzem ksiÄ™gom, czyli pierwszej, drugiej i trzeciej zwietrzaÅ‚ej ksiÄ™dze, czytajÄ…c strony, które byÅ‚y zaznaczone zakÅ‚adkÄ….
DowiedziaÅ‚em siÄ™, że dziwna trapezohedronowata rzecz byÅ‚a strasznie ważna dla kultystów. PostanowiÅ‚em siÄ™ zatem na nich zemÅ›cić i zabrać kamieÅ„. Póki co, zauważyÅ‚em, że otwarcie wszystkich trzech ksiÄ…g spowodowaÅ‚o, że Å›wiatÅ‚a za mnÄ… zapaliÅ‚y siÄ™ i na dóÅ‚ zjechaÅ‚ teleskop.
OtworzyÅ‚em szufladÄ™, z której wyciÄ…gnÄ…Å‚em Å‚yżkÄ™.
Przy jej pomocy wydobyÅ‚em z teleskopu brudnÄ… soczewkÄ™, którÄ… wyczyÅ›ciÅ‚em za pomocÄ… sterylnej szmaty.
Czystą soczewkę użyłem na intensywnym promieniu światła, pozbywając się konstrukcji z zapałek.
Na dóÅ‚ spadÅ‚a kula armatnia. ZabraÅ‚em jÄ…. WziÄ…Å‚em też lÅ›niÄ…cy trapezohedron.
Animacja
Miałem kamień. Nie zepsuł się, a ja poczułem jaki dziwny jest w dotyku. Zastanawiałem się jaki będę miał z niego pożytek.
Ponownie zawisÅ‚em na gwieździstej chorÄ…gwi, ale teraz, dziÄ™ki armatniej kuli, byÅ‚em dużo cięższy. ZabraÅ‚em maszt, który zÅ‚amaÅ‚ siÄ™ pod moim ciężarem.
WróciÅ‚em do piwnicy. ZamoczyÅ‚em maszt w kaÅ‚uży smoÅ‚y, po czym lepki maszt połączyÅ‚em z trapezohedronem, otrzymujÄ…c mÅ‚ot dwurÄ™czny. OpuÅ›ciÅ‚em zatem piwnicÄ™ i przyjrzaÅ‚em siÄ™ pÄ™kniÄ™tej powierzchni.
Wiedziałem, że wydostanę się na zewnątrz właśnie przez to pęknięcie w ścianie. Potrzebowałem jedynie odpowiedniego narzędzia.
Miałem młot dwuręczny, więc użyłem go na pęknięciu w ścianie, na pękniętej powierzchni.
Zanim to zrobiłem, powiedziałem jeszcze to co chciałem powiedzieć (opcja dowolna) i użyłem młota.
Animacja
Buzz
No i stało się. Byłem na miejscu. Teraz tylko odnaleźć dom Finmana.
Na poczÄ…tek zagadaÅ‚em do Zbira, ale niewiele siÄ™ od niego dowiedziaÅ‚em. NastÄ™pnie spróbowaÅ‚em dowiedzieć siÄ™ czegoÅ› od Brygady MieszkaÅ„ców Fishmouth, którzy nie zamierzali siÄ™ przesunąć, by mnie przepuÅ›cić.
Dowiedziałem się od nich, że w mieście odbywa się festiwal. Małżeństwo uznało, że jestem artystą, ale żeby przedostać się dalej, wprost na festiwal, potrzebowałem legitymację.
Zamieniłem kilka zdań z dziewczynką z pieskiem - Annie Pole.
OkazaÅ‚o siÄ™, że czekaÅ‚a na kuzynkÄ™, którÄ… byÅ‚a mi już znajoma Piscilla, która siÄ™ spóźniaÅ‚a. Dziewczynka piÅ‚a delfinowe mleko, które nie mogÅ‚a mi ofiarować, gdyż jej piesek mógÅ‚by być gÅ‚odny, wtedy musi siÄ™ z nim podzielić. Przy okazji dowiedziaÅ‚em siÄ™, że piesek wolaÅ‚by kanapkÄ™.
Zakończyłem rozmowę i przekroczyłem drzwi sklepu z szyldem Zarząd Turystyczny Fishmouth.
PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ pamiÄ…tkom leżącym na póÅ‚ce, wÅ›ród nich byÅ‚y kubki do kawy, które mnie najbardziej zaciekawiÅ‚y. Z butelki likieru zabraÅ‚em egzotycznÄ… etykietkÄ™.
Skoro już się rozejrzałem, to mogłem teraz porozmawiać z pracownikiem. Powiedziałem mu, że jestem artystą. Mogłem tu odebrać potrzebna mi legitymację, ale najpierw musiałem zaprezentować co umie moja kotka, a właściwie ona musiała pokazać swoje wokalne zdolności. Dzięki śpiewaniu mojej kotki, do mojej kieszeni trafiła licencja artysty.
OpuÅ›ciÅ‚em zatem do miejsce i podszedÅ‚em do paÅ„stwa Webfootes i pokazaÅ‚em licencje artysty. MogÅ‚em wkroczyć na teraz, w którym toczyÅ‚ siÄ™ festiwal. Przede mnÄ… znajdowaÅ‚ siÄ™ hotel, poszukiwany przeze mnie dom Finmana. Zanim wszedÅ‚em do Å›rodka, postanowiÅ‚em nieco siÄ™ jednak rozejrzeć. PorozmawiaÅ‚em z mężczyznÄ… jedzÄ…cym kanapkÄ™.
MógÅ‚ siÄ™ ze mnÄ… wymienić na coÅ› odÅ›wieżajÄ…cego. ZaproponowaÅ‚em mu zatem puszkÄ™ Dra Fishera i wkrótce miaÅ‚em już w kieszeni wypasionÄ… kanapkÄ™.
Przy okazji, Milton, bo tak miał na imię wspomniał coś na temat Zakonu.
Wyposażony w kanapkÄ™ ruszyÅ‚em do Annie, której jÄ… podarowaÅ‚em, w zamian dostajÄ…c od niej delfinowe mleko. WróciÅ‚em na ulice miasteczka, pod drzwi hotelu. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ kaÅ‚uży oleju, po czym wszedÅ‚em do hotelu Finmana.
Zagadałem do Finmana stojącego w recepcji.
Dowiedziałem się, że w hotelu nie ma wolnego pokoju, a przynajmniej zaraz ich nie będzie z powodu Ezoterycznego Zakonu. Finman zachowywał się co najmniej dziwnie, twierdził, że jest głodny.
ZaproponowaÅ‚em mu ciasteczko, ale potrzebowaÅ‚ czegoÅ›, czym mógÅ‚by je popić, jakiegoÅ› alkoholu. ZakoÅ„czyÅ‚em tÄ™ nieco dziwnÄ… rozmowÄ™ i przyjrzaÅ‚em siÄ™ stolikowi, na którym staÅ‚a kawa.
Na razie nie miaÅ‚em jej gdzie nalać. WróciÅ‚em wiÄ™c do sklepu z pamiÄ…tkami i zagadaÅ‚em do Waresswortha. PoprosiÅ‚em go o kubek do kawy, który wczeÅ›niej zwróciÅ‚ mojÄ… uwagÄ™. Do mojej kieszeni trafiÅ‚ pusty kubek. WróciÅ‚em do hotelu, gdzie nalaÅ‚em kawy do kubka, otrzymujÄ…c kubek peÅ‚en kawy. OpuÅ›ciÅ‚em hotel i tym razem udaÅ‚em siÄ™ w uliczkÄ™ z lewej i znalazÅ‚em siÄ™ w porcie.
SiedziaÅ‚ tu stary pijaczek, do którego podszedÅ‚em i zagadaÅ‚em.
PróbowaÅ‚em jakoÅ› zniechÄ™cić go do picia, byÅ‚em gotowy zabrać od niego tÄ™ buteleczkÄ™ Whiskey. ZaproponowaÅ‚em mu kawÄ™, ale co byÅ‚o zaskakujÄ…ce, twierdziÅ‚, że nigdy nie piÅ‚ kawy.
PoczÄ™stowaÅ‚em go zatem tym szlachetnym, czarnym trunkiem, ale nie bardzo mu smakowaÅ‚. RzuciÅ‚ na ziemiÄ™ pustÄ… butelkÄ™, wiÄ™c podniosÅ‚em jÄ… i wróciÅ‚em do hotelu.
NapeÅ‚niÅ‚em pustÄ… butelkÄ™ kawÄ… (sÅ‚oik z kawÄ…). NakleiÅ‚em na niÄ… egzotycznÄ… etykietkÄ™ otrzymujÄ…c oznaczonÄ… butelkÄ™ z kawÄ…, do której wlaÅ‚em delfinowe mleko. W ten sposób w mojej posiadaniu znajdowaÅ‚a siÄ™ oznaczona butelka z kawa z mlekiem. WróciÅ‚em do portu i daÅ‚em pijakowi, okÅ‚amujÄ…c go nieco i mówiÄ…c, że to egzotyczny likier. Napój natychmiast go ożywiÅ‚ i bardzo mu smakowaÅ‚, dziÄ™ki temu w moje Å‚apki trafiÅ‚a butelka Whiskey. Mężczyzna staÅ‚ siÄ™ także bardziej rozmowny.
OpowiedziaÅ‚ mi sporo na temat Fishmouth, które wedÅ‚ug niego objÄ™te byÅ‚o klÄ…twÄ…. TwierdziÅ‚, że ważnÄ… personÄ… jest tu niejaki Rzeźnik oraz Zakon Dakona oraz ich bóg przedwieczny, któremu skÅ‚adajÄ… hoÅ‚d. Hafgufa, to wielki pradawny potwór, który musi być nakarmiony.
WróciÅ‚em do hotelu. DaÅ‚em Finmanowi podejrzane ciasteczko, najpierw z nim o tym rozmawiajÄ…c (musimy zagadać do niego, ofiarowanie mu ciastka, nie dziaÅ‚a).
Później sprawy potoczyÅ‚y siÄ™ niezwykle szybko. Finman zostaÅ‚a zaatakowany przez stojÄ…cego nieopodal zakapturzonego jegomoÅ›cia - KultystÄ™. Dziwny napastnik, zapytaÅ‚ mnie dlaczego pytam o Olmstina? OpowiedziaÅ‚em mu zatem mojÄ… historiÄ™. TrochÄ™ mnie przerażaÅ‚. GadaÅ‚ coÅ› o sercu peÅ‚nym ciemnoÅ›ci. Moje takie nie byÅ‚o. WytÅ‚umaczyÅ‚em mu, że zostaÅ‚em tu wysÅ‚any przez Gentelmena Voodoo, by spotkać tu wspomnianego Olmstina. Co dziwnego, wiedziaÅ‚ o porwaniu Dona. CzuÅ‚em, że mogÄ™ mu zaufać, wiÄ™c pokazaÅ‚em mu przeklÄ™tÄ… ksiÄ™gÄ™.
W koÅ„cu zrzuciÅ‚ habit i zabraÅ‚ mnie do pokoju Olmistina, którego już tam nie byÅ‚o. Dziwny jegomość miaÅ‚ na imiÄ™ Barnabas i byÅ‚ poszukiwaczem prawdy i Å‚owcÄ… zÅ‚a. ByÅ‚ też osobÄ…, która wynajęła Dona by odnalazÅ‚ ksiÄ™gÄ™ Necronimiconu.
PowiedziaÅ‚ mi także, kto wedÅ‚ug niego staÅ‚ za porwaniem Dona. Po rozmowie rozejrzaÅ‚em siÄ™ po pokoju. SpojrzaÅ‚em na kawaÅ‚ek papieru leżący na Å‚óżku. ZabraÅ‚em go.
KtoÅ› narysowaÅ‚ na niej jakiÅ› znak, symbol czy rysunek, który okazaÅ‚o siÄ™, miaÅ‚ być Znakiem Olmstina. Podobno byÅ‚ zostawiony dla mnie. Barnabas twierdziÅ‚, że peÅ‚niÅ‚em w tym jakÄ…Å› ważnÄ… rolÄ™. JakÄ…? Jeszcze tego nie wiedziaÅ‚em. Nagle ktoÅ› zaczÄ…Å‚ siÄ™ zbliżać. MusiaÅ‚em uciekać przez okno. WyskoczyÅ‚em przez nie, a za mnÄ… moja kotka. UciekaÅ‚em przed siebie, gdy nagle dogoniÅ‚ mnie Don. Bezpiecznie dotarliÅ›my do jego biura.
W gÅ‚owie caÅ‚y czas siedziaÅ‚o mi to, co krzyczaÅ‚ za mnÄ… Barnabas: "Znajdź Pokój". W biurze podzieliliÅ›my siÄ™ pracÄ…. Ja szukaÅ‚em czegoÅ›, co mogÅ‚o nam pomóc, w Internecie, zaÅ› Don wyposażony teraz w "Znak Åowcy" Å›wiecÄ…cy na fioletowo, chciaÅ‚ sprawdzić jak ten dar dziaÅ‚a.
Don
Byłem strasznie ciekawy tego znaku, więc użyłem go (ikona z dziurka od klucza) na szafce z aktami i już wiedziałem, że "znak łowcy" działa.
Jak twierdził Buzz, mogłem grzebać w przeszłości.
ZajrzaÅ‚em do szafki z aktami, by poszukać czegoÅ› o Barnabasu. OtworzyÅ‚em zatem szafkÄ™ oznaczonÄ… literami od A-D i wyciÄ…gnÄ…Å‚em akra z nazwiskiem Barnabas Busara. DziÄ™ki temu wiedziaÅ‚em, że ten Pokój to tak wÅ‚aÅ›ciwie Peace, jego córka.
Poprosiłem Buzza, by poszukał jakiś informacji o niej w Internecie. Dowiedzieliśmy się, że przebywa teraz z Forum Maris w Transylwanii.
Buzz pokazał mi także kartkę z symbolem Olmstina. Użyłem na nim "znaku łowcy", a ten powiedział mi o Flamelu i jego siedzibie w Paryżu. Ja jechałem zatem do Francji, do Paryża na ulicę Montmorency 51, do starodawnego domu Nicholasa Flamela, zaś Buzz miał udać się do Transylwanii.
DotarÅ‚em do Paryża. Nie miaÅ‚em butów i potrzebowaÅ‚em kogoÅ›, kto pokaże mi drogÄ™. Nie mogÅ‚em przecież od tak wleźć na schody.
Podniosłem leżącą na stoliku ulotkę na temat Flamela, po czym użyłem dzwonka.
PojawiÅ‚ siÄ™ dozorca Serge, który powiedziaÅ‚ mi, że wszystkie pokoje byÅ‚y zajÄ™te. Cokolwiek wymyÅ›liÅ‚em, Serge nie zamierzaÅ‚ w to uwierzyć. PotrzebowaÅ‚em jakiegoÅ› intrygujÄ…cego tematu.
RozejrzaÅ‚em siÄ™ zatem. ZabraÅ‚em haczyk na ryby. SpojrzaÅ‚em na portret, który tu wisiaÅ‚. UżyÅ‚em na nim "znaku Å‚owcy" - portret Flamela.
Dzięki temu dowiedziałem się, że nazwisko Olmtein tu brzmiało Olmster.
Ponownie wiÄ™c zagadaÅ‚em do Serge'a, pytajÄ…c go tym razem o nazwisko "Olmster", ale ten szybko siÄ™ zmyÅ‚, twierdzÄ…c, że ma zupÄ™ na gazie. ZadzwoniÅ‚em dzwonkiem ponownie, a staruszek oczywiÅ›cie pojawiÅ‚ siÄ™ ponownie. ByÅ‚em zadziwiony jego powÅ›ciÄ…gliwoÅ›ciÄ…. Cokolwiek mówiÅ‚em, znów odchodziÅ‚, a ja dzwoniÅ‚em po raz kolejny.
Za którymÅ› razem powiedziaÅ‚em mu, że Olmstein mnie przysÅ‚aÅ‚, ale wymagaÅ‚ dowodu naszej przyjaźni. W koÅ„cu udaÅ‚o mi siÄ™ z niego wyciÄ…gnąć informacjÄ™ o tym, że gotów mi oddać klucz do pokoju gdy powiem jak Olmstein miaÅ‚ w zwyczaju nazywać staruszka. Niestety na razie nie miaÅ‚em pojÄ™cia jak.
Gdy odszedÅ‚, zadzwoniÅ‚em dzwonkiem po raz kolejny i gdy Serge siÄ™ pojawiÅ‚, zapytaÅ‚em go o ksiÄ™gÄ™. PoprosiÅ‚em go, by swoim pamiÄ…tkowym piórem wpisaÅ‚ siÄ™ w moim imieniu do ksiÄ™gi meldunkowej - pamiÄ…tkowej (w tym miejscu panuje pewna dowolność wyboru).
WybieraÅ‚em najdÅ‚uższe zdania, jakie udaÅ‚o mi siÄ™ wymyÅ›lić. Gdy Serge zostaÅ‚ zawoÅ‚any przez swojÄ… żonÄ™, odÅ‚ożyÅ‚ pióro wieczne na miejsce. WykorzystaÅ‚em zatem sytuacjÄ™ i użyÅ‚em "znaku Å‚owcy" na piórze. W ten sposób dowiedziaÅ‚em siÄ™, że Olmstein zwracaÅ‚ siÄ™ do Serge'a - Papapilion.
UżyÅ‚em wiÄ™c dzwonka po raz kolejny i gdy Serge wróciÅ‚ powiedziaÅ‚em mu, jak brzmiaÅ‚o to imiÄ™, tudzież pseudonim. ZamieniÅ‚em ze staruszkiem jeszcze kilka zdaÅ„, po czym udaÅ‚em siÄ™ na górÄ™, do pokoju Flamela. To byÅ‚o bardzo dziwne miejsce. Na podÅ‚odze walaÅ‚ siÄ™ jakiÅ› dziwny pyÅ‚, narysowany byÅ‚ także wielki pentagram. PosÅ‚użyÅ‚em siÄ™ "znakiem Å‚owcy" na owym pentagramie.
DowiedziaÅ‚em siÄ™ dziÄ™ki temu, że powinienem wypowiadać pewne sÅ‚owa przy każdym kÄ…cie tego znaku. UżyÅ‚em zatem "znaku Å‚owcy" na jednej z liczb - symbolu (Å›wieca), a tym razem usÅ‚yszaÅ‚em: "PorzÄ…dek jest wybitny". ByÅ‚a wiÄ™c pewna sekwencja, której powinienem siÄ™ trzymać.
Spojrzałem na żyjące książki.
WiedziaÅ‚em, że musiaÅ‚y być połączone z pentagramem. Wszystkie miaÅ‚y podkreÅ›lone pierwsze pięć sÅ‚ów, co miaÅ‚o, byÅ‚em tego pewny, znaczenie.
Ponownie, tym razem na książkach posłużyłem się "znakiem łowcy" , by usłyszeć "coś wybitnego". Przyjrzałem się zatem owym księgom.
Po pierwsze znalazÅ‚em takÄ…, w której zaznaczono zdanie zaczynajÄ…ce siÄ™ sÅ‚owem, które w moim przypadku miaÅ‚o znaczenie (przecież peÅ‚niÅ‚em w tym jakÄ…Å› ważnÄ… rolÄ™). ByÅ‚o to sÅ‚owo "Cattus" - kot.
PozostawiÅ‚em póki co ksiÄ™gi i podszedÅ‚em do pierwszej Å›wiecy w pentagramie. WypowiedziaÅ‚em sÅ‚owo "Cattus", a Å›wiece siÄ™ zapaliÅ‚a.
Kolejnymi słowami były: "est", "draconi", "in", "finem" Całe zdanie brzmiało zatem: "Cattus est draconi in finem".
Właściwe księgi to:
- Cattus - 5 ksiÄ™ga od góry;
- est - 6 księga, drugi rząd;
- draconi - 7 księga;
- in - 8 księga;
- finem -15 księga, trzeci rząd.
Zadanie jest w miarÄ™ proste. Wystarczy znaleźć pierwsze sÅ‚owo, które jest zwiÄ…zane z zadaniem, które musimy w grze wykonać, czyli przywrócić normalny, koci gÅ‚os kotce, czyli kot - Cattus. Jest to pierwsze sÅ‚owo w pokreÅ›lonym wersie. NastÄ™pnie otwieramy kolejne ksiÄ™gi, po kolei - 6, 7, 8, 9 i tak dalej i wybieramy kolejne sÅ‚owa w zaznaczonym tekÅ›cie. W tym wypadku jeÅ›li Cattus byÅ‚o pierwszym sÅ‚owem, kolejne szukane przez nas sÅ‚owo bÄ™dzie drugim w zaznaczonym zdaniu, aż do przedostatniego. Ostatnim wyrazem jest ostatnie sÅ‚owo w ostatniej ksiÄ™dze.
Gdy wykonałem zadanie poprawnie, zapaliły się nie tylko wszystkie świece (podchodziłem do świec i wypowiadałem znalezione słowo), ale i cały pentagram.
Wtedy na dóÅ‚ zjechaÅ‚a drabina, wiÄ™c wspiÄ…Å‚em siÄ™ na niÄ….
Na górze znalazÅ‚em pojemnik, który nie posiadaÅ‚ widocznego zamka. UżyÅ‚em wiÄ™c na nim ulotki z Flamelem.
Pojemnik otworzył się, a moim oczom ukazała się z czymś bardzo ciekawym. Chciałem bezzwłocznie skontaktować się z Buzzem. Miałem nadzieje, że ma zasięg w odległej Transylwanii.

Buzz
Niestety okazaÅ‚o siÄ™, że w moim rodzinnym paÅ„stwie nie mogÅ‚em zÅ‚apać telefonicznego zasiÄ™gu, nie byÅ‚o też Internetu. MusiaÅ‚em szybko coÅ› z tym zrobić, no i znaleźć pokój.
Porozmawiałem z mężczyzną w masce - smutna maska.
Upierał się, że musi dostać się do zamku.
SpojrzaÅ‚em na kabel, który jak sÄ…dziÅ‚em byÅ‚ kablem internetowym i prowadziÅ‚ do pobliskiej karczmy. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ też czerwonej bramie. SpróbowaÅ‚em przez niÄ… przejść, ale w oknie pojawiÅ‚a siÄ™ starsza pani, która zwracaÅ‚a siÄ™ do mnie, jak do kobiety. PorozmawiaÅ‚em z niÄ…, informujÄ…c jÄ…, że jestem tu w sprawie Internetu i GPS-a.
Kobieta zadaÅ‚a mi wtedy bardzo dziwne pytanie. MiaÅ‚em jej odpowiedzieć na pytanie - Na ile kawaÅ‚ków rozpadÅ‚o siÄ™ serce Corvina? Ale nie wiedziaÅ‚em o co chodzi, nie znaÅ‚em także hasÅ‚a. ByÅ‚a jednak okazja jego odzyskania. MiaÅ‚em go szukać u jej męża, który teraz zapewne siedziaÅ‚ w knajpie.
UdaÅ‚em siÄ™ zatem w prawo. Z kosza, który staÅ‚ nieopodal, zabraÅ‚em Å›mieci. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ informacji turystycznej, która oÅ›wietlaÅ‚a żarówka. Tej póki co zabrać nie mogÅ‚em, bowiem byÅ‚a zbyt gorÄ…ca.
Udałem się zatem do karczmy.
Na początek porozmawiałem z Samozwańczym dżentelmenem. Nad nim, na żyrandolu wisiała gruba rękawica. Poprosiłem Kitteh, by ją dla mnie zdjęła (ikona kota).
W karczmie siedziaÅ‚ także Jon, mąż staruszki w oknie. PodszedÅ‚em zatem. Z jego stolika zabraÅ‚em wygiÄ™ty widelec oraz ocet winy, który okazaÅ‚ siÄ™ być bardzo silnym rozpuszczalnikiem.
PorozmawiaÅ‚em z Jonem, mówiÄ…c mu, że jestem tutaj by odzyskać hasÅ‚o do Internetu, a ten zapytaÅ‚ mnie czy mam literÄ™ "Y". MiaÅ‚em przyjść do niego ponownie, jak tylko już bÄ™dÄ™ ja miaÅ‚.
Trochę zdezorientowany podszedłem do baru, by porozmawiać z karczmarzami.
Gdy siÄ™ przedstawiÅ‚em, zaczÄ™li siÄ™ bardzo dziwnie zachowywać. DowiedziaÅ‚em siÄ™, że z zaÅ‚ożenia muszÄ… być niemili dla obcych, wiÄ™c zapytaÅ‚em co mogÄ™ zrobić, by wzbudzić ich zaufanie. OdpowiedziÄ… byÅ‚a Tzuica, czyli lokalny alkohol. MiaÅ‚em siÄ™ po prostu z nimi napić, ale 60% wódka powodowaÅ‚a, że plÄ…taÅ‚ mi siÄ™ jÄ™zyk.
Gdy już nieco otrzeźwiałem, ruszyłem do wyjścia. Przy drzwiach siedział jakiś obszerny dżentelmen.
OkazaÅ‚o siÄ™, że byÅ‚ woźnicÄ… i miaÅ‚ na imiÄ™ Luca. Podobnie jak ja miaÅ‚ problem nie tylko z GPS-esem, ale i z Internetem. DziÄ™ki niemu kontaktowaÅ‚ siÄ™ z dziewczynÄ…, którÄ… kochaÅ‚, kelnerkÄ… z karczmy.
Poprosiłem go o pomoc z Tzuicą.
PowiedziaÅ‚ mi, że gdzieÅ› w Internecie widziaÅ‚ sposób na ten mocny trunek, ale nie pamiÄ™taÅ‚ co to byÅ‚o, a net nie dziaÅ‚aÅ‚.
ZapytaÅ‚em go co je, po czym poprosiÅ‚em o sagan, w którym spożywaÅ‚ posiÅ‚ek.
OpuÅ›ciÅ‚em karczmÄ™ i powÄ™drowaÅ‚em w lewo. UżyÅ‚em gumowej rÄ™kawicy na żarówce, odkrÄ™cajÄ…c jÄ… i zabierajÄ…c.
Tym razem powędrowałem dalej w lewo, po czym w uliczkę przy drzwiach ze staruszką.
W nowym miejscu zobaczyłem siedzącego tu chłopca i imieniu Nicu. Obok niego leżała jego proca. Sięgnąłem po nią.
TwierdziÅ‚, że jest niezniszczalna. PowiedziaÅ‚ mi, że jak zdoÅ‚am jÄ… rozÅ‚ożyć na części, bÄ™dÄ™ mógÅ‚ jÄ… zabrać.
PosÅ‚użyÅ‚em siÄ™ zatem rozpuszczalnikiem, który wylaÅ‚em na procÄ™, otrzymujÄ…c literÄ™ "Y". GumkÄ™ recepturkÄ™ połączyÅ‚em z saganem, tworzÄ…c Å›liczny maÅ‚y prowizoryczny heÅ‚m. PogadaÅ‚em jeszcze z krytykiem sztuki, ale to co mówiÅ‚a kobieta, byÅ‚o dla mnie zupeÅ‚nie nie zrozumiaÅ‚e. ZerknÄ…Å‚em zatem na rysunki na Å›cianie, na ksztaÅ‚t serca, wyblakÅ‚y mural. ByÅ‚ na nim mężczyzna, który wydawaÅ‚ mi siÄ™ bardzo znajomy, byÅ‚ też ksztaÅ‚t przypominajÄ…cy ludzki mózg.
WkrÄ™ciÅ‚em w reflektor żarówkÄ™, po czym umieÅ›ciÅ‚em w nim literÄ™ "Y". W ten sposób wiedziaÅ‚em, że serce zostaÅ‚o podzielone na 9 części. To byÅ‚o moje hasÅ‚o.
WróciÅ‚em zatem do starszej pani i zagadaÅ‚em do niej ponownie, tym razem podajÄ…c hasÅ‚o.
Nagle, gdy tylko się zbliżyłem, ta nazwała mnie Corvinusem i zniknęła.Tak czy siak mogłem przejść już przez czerwone drzwi, do środka.
MojÄ… uwagÄ™ w nowym pomieszczeniu przykuÅ‚y nieprzeniknione drzwi i portret, tego samego mężczyzny, znajomego na muralu. Jednak najbardziej interesowaÅ‚ mnie wÅ‚az na górze, tam gdzie prowadziÅ‚ internetowy kabel. A ponieważ sam nie mogÅ‚em siÄ™ tam dostać, ponownie poprosiÅ‚em o pomoc mojÄ… kotkÄ™. Niestety próbujÄ…c otworzyć wÅ‚az, Kitteh uderzyÅ‚a siÄ™ w gÅ‚owÄ™, wiÄ™c naÅ‚ożyÅ‚em jej Å›liczny maÅ‚y prowizoryczny heÅ‚m. ChwilÄ™ później Internet już hulaÅ‚.
WróciÅ‚em wiÄ™c do karczmy i poinformowaÅ‚em o tym Luca'e. W ten sposób wiedziaÅ‚em, że Å‚yżka oleju roÅ›linnego pomoże mi w spożyciu mocnego trunku. WypiÅ‚em wiÄ™c jego olej i byÅ‚em już gotowy na drinka z karczmarzem i pogawÄ™dkÄ™.
RuszyÅ‚em zatem w stronÄ™ Istvaza i Rodici i zaproponowaÅ‚em im wspólne picie.
Tym razem język mi się już nie plątał, wzbudziłem ich zaufanie i mogłem pytać o co chce.
Powiedzieli mi o tym jak muszÄ… traktować obcych, opowiedzieli także o zamku i baronie Ferenczi i jego dziwacznych eksperymentach. DowiedziaÅ‚em siÄ™ także, że poszukiwana przeze mnie dziewczyna byÅ‚a w karczmie, wzięła trochÄ™ zapasów i zniknęła, podobno do zamku. MógÅ‚ mnie do niego zabrać woźnica Luca, ale zamczysko nie byÅ‚o opuszczone. Teraz mieszkaÅ‚ tam potomek rodu Wlada Palownika.
Podszedłem zatem do woźnicy - Obszerny dżentelmen i zapytałem go czy może mnie zabrać do zamku.
WolaÅ‚ nie, ale byÅ‚em jego przyjacielem, wiÄ™c zgodziÅ‚ siÄ™. WyszliÅ›my zatem na zewnÄ…trz i chwile później Luca i jego koÅ„ czekali na mnie i mojÄ… kocicÄ™, gotowi do drogi.
ZagadaÅ‚em do niego, a ten zawiózÅ‚ mnie pod zamek. Niestety wejÅ›cia na jego teren pilnowaÅ‚a grypa zamaskowanych osobników. PróbowaÅ‚em ich jakoÅ› przekonać by mnie przepuÅ›cili, ale bez rezultatu.
WróciÅ‚em zatem do miasteczka i do miejsca z muralem, tam gdzie staÅ‚a krytyk sztuki. Tym razem przeszedÅ‚em przez drzwi z lewej, trafiajÄ…c na niewielki plac z kolejnym muralem.
Tu na Å‚aweczce siedziaÅ‚ staruszek. SpojrzaÅ‚em na mural, który, byÅ‚em pewny, opowiadaÅ‚ jakÄ…Å› zÅ‚ożonÄ… historiÄ™. PorozmawiaÅ‚em ze staruszkiem.
Dzięki temu poznałem historię o młodej pasterce o imieniu Mioara i jej psie Azorze (opowieść można wysłuchać kolejny raz). Oboje zostali zamienieni przez czarownika w białego i czarnego kota.
WróciÅ‚em zatem do miasteczka, na plac przy ratuszu. StaÅ‚a tu teraz dziewczynka z kotkiem, który....szczekaÅ‚.
Dziewczynka miaÅ‚a na imiÄ™ Maria, a jaj kot Css Css. DowiedziaÅ‚em siÄ™, że chciaÅ‚a jakoÅ› nazwać swojego szczekajÄ…cego kotka, ale jeszcze nie wymyÅ›liÅ‚a jak. ChciaÅ‚aby także zabrać swego pupila na spacer w góry, ale rodzice jej nie pozwalajÄ….
Zaproponowałem zatem, że zabiorę jej zwierzaka na spacerek.
Sprytna dziewczyna kazaÅ‚a mi zostawić u niej swój paszport i wtedy oddaÅ‚a mi zwierzaka.
Teraz dziÄ™ki jej kotkowi i mojej Kittah, mogÅ‚em zrealizować swój plan, czyli oszukać strażników, którzy byli przekonani, że Mioara i Azot powrócili.
WróciÅ‚em do Marii, oddaÅ‚em jej kotka, a nawet zaproponowaÅ‚em by nazwaÅ‚a go Azor.
ImiÄ™ bardzo siÄ™ jej spodobaÅ‚o, a ja mogÅ‚em wrócić do zamku.
Animacja
RuszyÅ‚em do bramy gÅ‚ównej, która byÅ‚a jednak zamkniÄ™ta. MusiaÅ‚em znaleźć klucz. OkazaÅ‚o siÄ™, że leżaÅ‚ pod stertÄ… kamieni z prawej.
Otworzyłem nimi drzwi i wszedłem do środka, do pałacu.
Na tronie siedziaÅ‚ Wlad, a nieco dalej DJ, ale oboje nie reagowali wcale na to co do nich mówiÅ‚em.
WszedÅ‚em wiÄ™c po schodach na górÄ™, wchodzÄ…c w drzwi na wprost.
TrafiÅ‚em do wieży z dzwonem. StaÅ‚a tu skrzynia. SpróbowaÅ‚em jÄ… otworzyć, zamek wydawaÅ‚ siÄ™ prowizoryczny, wiÄ™c posÅ‚użyÅ‚em siÄ™ wygiÄ™tym widelcem. Ze skrzynki zabraÅ‚em rÄ™kawicÄ™.
WróciÅ‚em wiÄ™c na dóÅ‚, udaÅ‚em siÄ™ na parter i rzuciÅ‚em rÄ™kawicÄ™ Wladowi.
W tym miejscu pojawi siÄ™ notka od twórców.
Rzuciwszy wyzwanie Wladowi, rozpoczÄ™liÅ›my zawody w rapowaniu. MusiaÅ‚em wypowiadać swój tekst, uważajÄ…c, by Wlada nie wkurzyć.
Wybierałem zatem: pierwszą odpowiedź, drugą, trzecią i czwartą, opowiadając swoją historię. W końcu przejście zostało dla nas otwarte.
Ale zamiast samych rewelacji, trafiliÅ›my w niewolÄ™. Sprytnej Kitteh udaÅ‚o siÄ™ jednak obezwÅ‚adnić Peace, dziewczynÄ™, której poszukiwaÅ‚em.
Kitteh
No dobrze, musiałam ja wkroczyć do akcji. Ponieważ Peace nie chciała po dobroci, więc ją związałam. Teraz mogłam z nią bezpiecznie porozmawiać, ale tak naprawdę za wiele się nie dowiedziałam.
PogadaÅ‚am też z dziwacznym Å›piewajÄ…cym mężczyznÄ…, który wyÅ›piewywaÅ‚ pewien tekst.
Coś czułam, że jest ważny.
"W górÄ™ w lewo, potem w górÄ™ w prawo, a potem w górÄ™ do Å›rodka i znów w górÄ™ w prawo!"
Dowiedziałam się od niego, że strzeże bramy i bardzo lubi bawić się planetami.
SpojrzaÅ‚am zatem na panel. To on sterowaÅ‚ planetami wiszÄ…cymi na górze. Na Å›cianie nad planetami z lewej, w Å›rodku i po prawej stronie znajdowaÅ‚y siÄ™ przyciski: lewy górny przycisk, Å›rodkowy przycisk i prawy górny przycisk.
Ustawiłem planety tak, by Jowisz znajdował się na dole, czyli: lewy, prawy, środkowy i prawy.
Ustawiając planety i wskakując na nie naciskałem zgodnie z podpowiedzią tego śpiewającego jegomościa przyciski: lewy, prawy, środkowy oraz prawy.
Gry poprawnie wykonałem zadanie mogłem usłyszeć dźwięk windy. Udałem się zatem kolejny raz do panelu, gdzie tym razem świeciły się wszystkie okienka, wszystkie były aktywne, no i pojawił się pomarańczowy przycisk z prawej, na dole. Wcisnąłem go.
W końcu uwolniłam uwięzionych i wyszliśmy na zewnątrz.
Buzz
Niestety spóźniliÅ›my siÄ™. Baron odszedÅ‚ i wyglÄ…daÅ‚o na to, że dostaÅ‚ to co chciaÅ‚. Peace opowiedziaÅ‚ to co wiedziaÅ‚a o Baronie i Rzeźniku. WyglÄ…daÅ‚o na to, że ksiÄ™ga pisaÅ‚a siÄ™ sama. Nagle odezwaÅ‚ siÄ™ mój telefon. To byÅ‚ Don, który przeczytaÅ‚ nam zdanie, które znalazÅ‚ na kartce w pokoju Flamela: "Straszna burza i trzy dzwony w niej rozbrzmiewajÄ…ce obudzÄ… BestiÄ™". UzgodniliÅ›my plan naszego dziaÅ‚ania. My mieliÅ›my udać siÄ™ do biura Dona, w Fishmout byliÅ›my spaleni, zaÅ› Don miaÅ‚ udać siÄ™ do Darkham, by od Gentelmana Voodoo zdobyć jakieÅ› przebranie kultysty.
Don
Ruszyłem w lewo. Na ławce przed drzwiami z małym oknem siedziała pani w blond włosach. Postanowiłem do niej zagadać.
Dowiedziałem się, że przyszła podziękować Voodoo Gentelmenowi iż nakierował ja na nową drogę życia. Już nie chciała zamordować własnego męża, a właściwie już eks-męża. Okazało się także, że znała Buzza. Chyba udało mi się ja także zaprosić na randkę, albo to ona mnie na nią zaprosiła.
Zadowolony z obrotu spraw zawołałem do małego okna, podałem hasło i już po chwili stałem przed Voodoo Gentelmenem.
Bob, którego szukaÅ‚em, byÅ‚ podobno jego przyjacielem. OpowiedziaÅ‚ mi trochÄ™ o nim, ale wcale nie pomógÅ‚ mi w jego odnalezieniu.
PoprosiÅ‚em go o kilka szat, abym mógÅ‚ wziąć udziaÅ‚ w festiwalu.
Na szczęście posiadał stosowne odzienie w swojej skrzyni, ale nie wystarczająco śmierdziało rybami, dokładnie zgniłymi rybami. Musiałem zatem rozejrzeć się po okolicy.
OpuÅ›ciÅ‚em zatem siedzibÄ™ Voodoo Gentelmena i wróciÅ‚em z powrotem. Tym razem wkroczyÅ‚em do znajdujÄ…cego siÄ™ tutaj sklepu rybnego.
PorozmawiaÅ‚em ze sprzedawcÄ… ryb, który nie miaÅ‚ zamiaru sprzedać mi zgniÅ‚ych ryb, ba... nawet nie chciaÅ‚ siÄ™ przyznać, że takowe posiada. UżyÅ‚em zatem "znaku Å‚owcy" na wÅ‚azie na górze, po czym zapytaÅ‚em go o co chodzi z tymi Å‚aÅ„cuchami. PorozmawiaÅ‚em z nim dalej.
Dowiedziałem się, że cierpi na bezsenność, a przepisane mu tabletki nie działają.
Oddał mi je zatem, bo nie były mu potrzebne.
DowiedziaÅ‚em siÄ™ też, że próbowaÅ‚ hipnozy. MiaÅ‚ tajne sÅ‚owo, które wypowiedziane, natychmiast sprawiaÅ‚o, że zasypiaÅ‚. Nie chciaÅ‚ mi jednak powiedzieć, jakie.
Użyłem zatem na jego tabletkach "znaku łowcy" i już wiedziałem, że to słowo brzmi: "Bubblewrap".
ZagadaÅ‚em do niego ponownie, mówiÄ…c mu, że jestem gotów zgadnąć jego hasÅ‚o, że wiem jak brzmi, po czym powiedziaÅ‚em mu je. Sprzedawca zasnÄ…Å‚ natychmiast, wiÄ™c otworzyÅ‚em wÅ‚az i chwilÄ™ później zostaÅ‚em zasypany Å›mierdzÄ…cymi rybami. Teraz mogÅ‚em udać siÄ™ na rynek, na festiwal w Fishmouth. RozejrzaÅ‚em siÄ™ zatem. ZajrzaÅ‚em do beczki, z której zabraÅ‚em zgniÅ‚e jajo i indentyfikator.
PorozmawiaÅ‚em z parÄ… mieszkaÅ„ców Fishmouth, po czym ruszyÅ‚em na festiwal. ZabraÅ‚em Å‚om leżący obok gruchota.
Z kolejnego kosza na śmieci stojącego z prawej strony wyciągnąłem naprawdę zgniłe jajo i buta.
PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ kaÅ‚uży oleju na chodniku, po czym ruszyÅ‚em w uliczkÄ™ w górÄ™, a potem w prawo, trafiajÄ…c do portu.
SiedziaÅ‚ tu koleÅ›, z którym chwilÄ™ pogadaÅ‚em. RuszyÅ‚em dalej w prawo, gdzie na ziemi leżaÅ‚ Å›piÄ…cy Kultysta. Z podÅ‚ogi, tuż przy nim podniosÅ‚em bardzo zgniÅ‚e jajko.
WróciÅ‚em z powrotem na rynek. DrogÄ™ do domu Finmana blokowaÅ‚ mi Czarnowidz. UżyÅ‚em na nim "znaku Å‚owcy", po czym zagadaÅ‚em. WybieraÅ‚em z poÅ›ród wszystkich możliwych odpowiedzi te najbardziej negatywne, dotyczÄ…ce Zakonu Dagona:
- ....największym problemem!
- ....niczego nie osiÄ…gniemy!
- ....przegranych!
- ....strata czasu!;
- ....ciasto cytrynowe i watÄ™ cukrowÄ…!
W ten sposób trochÄ™, a nawet nie trochÄ™ wkurzyÅ‚em zebranych przed nim Kultystów. RzuciÅ‚em w nim wszystkimi zgniÅ‚ymi jajkami i pozbyÅ‚em siÄ™ problemu. Teraz mogÅ‚em już wejść do hotelu.
Zabrałem pustą szklankę stojącą na stoliku, po czym spojrzałem na śpiącego Kultystę.
Przyszedł czas na rozmowę z Finmanem. Zrobiłem to zatem, o czym wyszedłem na ulicę, udałem się w uliczkę z prawo.
Przed drzwiami, w które zamierzaÅ‚em wejść staÅ‚a grupa Kultystów. PorozmawiaÅ‚em z Pesce. Nie mogÅ‚em zatem wejść do opuszczonej fabryki.
Pesce wspomniał o osiłku dla Uśpionego. Dowiedziałem się także, że mogłem tam wejść jedynie w obecności Piovry, ale ten zniknął. Byłem pewny, że Rzeźnik znajduje się właśnie w tej fabryce, więc Piovry'a był mi potrzebny.
WróciÅ‚em zatem na uliczkÄ™, nabraÅ‚em oleju do szklanki, otrzymujÄ…c szklankÄ™ oleju, po czym wszedÅ‚em w przejÅ›cie przy grajÄ…cym na baÅ‚aÅ‚ajce KultyÅ›cie.
StaÅ‚a tu dziewczyna, z którÄ… porozmawiaÅ‚em. UżyÅ‚em na niej najpierw "znaku Å‚owcy".
MiaÅ‚a na imiÄ™ Joey. PowiedziaÅ‚em jej, że też kiedyÅ› byÅ‚em zgredem, i że rozumiem co czuje. WyjawiÅ‚em jej sekret, że nie jestem KultystÄ…, a prywatnym detektywem. ZauważyÅ‚em, że jest posiadaczkÄ… taczki, która mogÅ‚a mi siÄ™ przydać.
WróciÅ‚em do hotelu i jeszcze raz przyjrzaÅ‚em siÄ™ Å›piÄ…cemu KultyÅ›cie, po czym porozmawiaÅ‚em z Finmanem, pytajÄ…c go o faceta i imieniu Piovra.
DowiedziaÅ‚em siÄ™, że gość leżący , a raczej Å›piÄ…cy na fotelu, to wÅ‚aÅ›nie on. PoznaÅ‚em także pewne szczegóÅ‚y na temat posiÅ‚ku dla UÅ›pionego.
MusiaÅ‚em szybko znaleźć sposób na przetransportowanie Piovry z fotela. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ zatem jego pulchnemu ciaÅ‚u, które utknęło w fotelu. WylaÅ‚am wiÄ™c na PiovrÄ™ olej ze szklanki, co trochÄ™ poluzowaÅ‚o uÅ›cisk, po czym użyÅ‚em na nim Å‚omu. Niestety nie miaÅ‚em niczego, czym mogÅ‚em go przewieźć.
WróciÅ‚em zatem do Joey i poprosiÅ‚em jÄ… o pożyczenie taczki, tylko na chwilÄ™. Ponieważ Joey chciaÅ‚a zafundować sobie kolczyk, jednoczeÅ›nie uszczęśliwiajÄ…c swojego ojca, rybaka, zaproponowaÅ‚em haczyk na ryby. PorozmawialiÅ›my jeszcze na inne tematy, po czym wróciÅ‚em do hotelu (automatycznie). UżyÅ‚em Å‚omu na Å›piÄ…cemu wodzowi Kultystów, umieÅ›ciÅ‚em go na taczce. W ten sposób mogÅ‚em dostać siÄ™ do fabryki.
ByÅ‚o w niej dość ciemno. SpróbowaÅ‚em ruszyć dźwigniÄ™ silnika, ale nic siÄ™ nie staÅ‚o. ByÅ‚em przekonany, że bÄ™dÄ™ potrzebować paliwa. OtworzyÅ‚em pojemnik , który tu staÅ‚ za pomocÄ… Å‚omu, wyciÄ…gajÄ…c z niego elektronarzÄ™dzie.
WdrapaÅ‚em siÄ™ na górÄ™ i nagle pojawiÅ‚a siÄ™ maÅ‚a dziewczynka.
Dziecko celowaÅ‚o do mnie z broni. PróbowaÅ‚em jÄ… jakoÅ› przekonać, że nie jestem KultystÄ…, a prywatnym detektywem i nie meczÄ™ rybek, baaa...nawet nie bardzo je lubiÅ‚em. Co dziwne, okazaÅ‚o siÄ™, że ta dziewczynka także znaÅ‚a Buzza i Kitteh. MusiaÅ‚em zdobyć jakoÅ› jej zaufanie, no i zabrać jej rÄ™czne dziaÅ‚o, mogÅ‚o mi siÄ™ przydać.
Ponieważ zrobiÅ‚o siÄ™ nieco widniej, wróciÅ‚em na dóÅ‚. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ ogromnym imponujÄ…cym drzwiom. UżyÅ‚em na nich "znaku Å‚owcy". ByÅ‚a zamkniÄ™te.
Spojrzałem na nieciągłość na ścianie z prawej. Najpierw użyłem "znaku łowcy", a potem kopnąłem w drzwi (ikona trybiku), odsłaniając ciężkie przesuwne drzwi. Przyjrzałem się nim. Były nitowane z prawej strony. Użyłem zatem na nitach elektronarzędzia.
Drzwi siÄ™ otworzyÅ‚y, wiÄ™c wszedÅ‚em do Å›rodka. Piscilla ruszyÅ‚a za mnÄ…. ZnaleźliÅ›my siÄ™ w jakiejÅ› kriokomorze, w której byÅ‚o strasznie zimno. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ dziwnej maszynie, a gdy od niej odszedÅ‚em, pojawiÅ‚a siÄ™ dziwna istota, połączenie czÅ‚owieka i oÅ›miornicy.
Miał na imię Otis i umarł, a potem ożył, właśnie w takiej postaci. Otis powiedział nam gdzie znajduje się wejście do laboratorium, tuż przed komora krio.
RozejrzaÅ‚em siÄ™ teraz. ZabraÅ‚em kanister na benzynÄ™, byÅ‚ niej peÅ‚en. WziÄ…Å‚em też spray z ciekÅ‚ym azotem, który mógÅ‚ mi posÅ‚użyć jako broÅ„.
Ponownie przyjrzałem się dziwnej maszynie. Poprosiłem Piscille o pożyczenie mi jej broni i wyszedłem na zewnątrz. Wlałem benzyny do zaworu dostępu, po czym przesunąłem dźwignię, a silniki zostały uruchomione.
WszedÅ‚em na górÄ™ i tam ruszyÅ‚em dźwigniÄ™. Na dóÅ‚ zjechaÅ‚a wielka metalowa tuba. WisiaÅ‚a na wprost szklanego okna w drzwiach prowadzÄ…cych do laboratorium. MusiaÅ‚em jÄ… tylko odpowiednio popchnąć. StrzeliÅ‚em zatem do niej z pistoletu, rozbijajÄ…c szybÄ™.
OsobÄ…, która jako jedyna mogÅ‚a siÄ™ tam przedostać i otworzyć mi drzwi, byÅ‚ wÅ‚aÅ›nie Otis.
Nie chciaÅ‚ siÄ™ zgodzić, bo laboratorium źle siÄ™ mu kojarzyÅ‚o, ale w koÅ„cu to zrobiÅ‚, i otworzyÅ‚ nam drzwi. Nie chciaÅ‚em narażać moich nowych przyjacióÅ‚ na kÅ‚opoty, wiÄ™c odesÅ‚aÅ‚em Piscille i Otisa do mojego biura, a sam udaÅ‚em siÄ™ do laboratorium.
ZnalazÅ‚em siÄ™ w pomieszczeniu z klatkami, zza których wydobywaÅ‚ siÄ™ dziwny dźwiÄ™k. PodszedÅ‚em do panelu, a ponieważ utknÄ…Å‚, użyÅ‚em na nim Å‚omu.
Teraz jeszcze raz przyjrzaÅ‚em siÄ™ panelowi kontrolnemu. PrzedstawiaÅ‚ widok z góry na to pomieszczenie. Z boku znajdowaÅ‚a siÄ™ klatka, którÄ… umieÅ›ciÅ‚em na pomaraÅ„czowym przycisku, po czym wcisnęłam go.
DowiedziaÅ‚em siÄ™, że przycisk otwiera zarówno bramÄ™ do laboratorium, jak i doÅ‚y z potworami. ByÅ‚a tylko jedna klatka ochronna, wiÄ™c ustawiÅ‚em jÄ… na panelu, celowo.
PodszedÅ‚em do urzÄ…dzenia centralnego i nacisnÄ…Å‚em je, a na dóÅ‚ zjechaÅ‚a klatka. PojawiÅ‚y siÄ™ potwory, na których użyÅ‚em sprayu z ciekÅ‚ym azotem.
Gdy zniknęły, wszedÅ‚em do laboratorium. WewnÄ…trz byÅ‚o zaskakujÄ…co kolorowo, dużo trójkÄ…tów, ale nie byÅ‚o prÄ…du. SpojrzaÅ‚em na leżące na biurku dokumenty tożsamoÅ›ci.
MojÄ… uwagÄ™ przykuÅ‚a jedna strona, na której znajdowaÅ‚y siÄ™ litery MCHK oraz pierwsza linijka dziwnego tekstu, w której znajdowaÅ‚a siÄ™ litera "M". ZapamiÄ™taÅ‚em trzy symbole znajdujÄ…ce siÄ™ za literÄ… "M".
Spojrzałem na centralny panel sterowania, ale nie było prądu. Zabrałem luźną rączkę znajdującą się z lewej strony, po czym przyjrzałem się otworowi z prawej strony.
WiedziaÅ‚em, że muszÄ™ wÅ‚ożyć dźwigniÄ™ w kilka podobnych otworów w generatorze prÄ…du. Potrzebny mi byÅ‚ przedmiot z otworami z zÄ™bami.
UżyÅ‚em na uchwycie elektronarzÄ™dzia, otrzymujÄ…c uchwyt z dziurÄ…. SpróbowaÅ‚em użyć go na otworach z prawej. Do włączenia zasilania potrzebowaÅ‚em rÄ…czki, ale takiej bezszokowej. WróciÅ‚em do poprzedniego pomieszczenia i podniosÅ‚em z podÅ‚ogi kamyczki oraz kawaÅ‚ek drewna.
WÅ‚ożyÅ‚em je do otworu w uchwycie z dziurkÄ…. W ten sposób stworzyÅ‚em uchwyt bezszokowy. WróciÅ‚em do laboratorium. WÅ‚ożyÅ‚em uchwyt bezszokowy do otworu, udaÅ‚o mi siÄ™ przywrócić zasilanie.
SpojrzaÅ‚em na centralny panel sterowania. Gdy nacisnÄ…Å‚em jeden z przycisków, ten najbardziej z lewej, pojawiÅ‚ siÄ™ panel z symbolami.
Widziałem takie na dokumentach tożsamości.
PrzypomniaÅ‚em sobie, te które znajdowaÅ‚y siÄ™ za literÄ… 'M" i wpisaÅ‚em wÅ‚aÅ›ciwe (znajdziecie je na screenie). Za każdym razem wciskaÅ‚em kolejny przycisk, by pojawiÅ‚a siÄ™ tablica i wybieraÅ‚em wÅ‚aÅ›ciwy symbol.
Gdy ustawiÅ‚em je na panelu we wÅ‚aÅ›ciwy sposób, obraz podniósÅ‚ siÄ™ do góry, a moim oczom ukazaÅ‚a siÄ™ książka. ZajrzaÅ‚em do niej.
WiedziaÅ‚em już, że MCHK, litery w alfabecie Rzeźnika, byÅ‚y kodem dostÄ™pu. KsiÄ™ga, którÄ… znalazÅ‚em musiaÅ‚a być wiÄ™c jakimÅ› pamiÄ™tnikiem.
PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ jej dokÅ‚adnie, przewracajÄ…c kolejne strony. ZapamiÄ™taÅ‚em symbole, które byÅ‚y zaznaczone trójkÄ…tem skierowanym w lewo.
Przyjrzałem się zatem wbudowanemu panelowi sterowanie, czemuś co wyglądało jak symetryczne panele kontrolne, z lewej i prawej.
Kody dostępu moim zdaniem były kombinacją strzałek kierunkowych i symboli, czyli dziwnego alfabetu.
ZerknÄ…Å‚em na panel. Górne przyciski wysuwaÅ‚y tablice z symbolami, dolne zaÅ› obracaÅ‚y trójkÄ…ty. ObróciÅ‚em wiÄ™c owe trójkÄ…ty (wszystkie) w lewo, po czym wybraÅ‚em te symbole, które zostaÅ‚y zaznaczone w ksiÄ™dze - pamiÄ™tniku.
Otworzyłem drzwi.
Kod do panelu kontrolnego brzmiał BAY, strzałki zaś były skierowane na lewo.
Niestety nie byÅ‚o tam nic oprócz głębokiej szczeliny i kawaÅ‚ka podartej tkaniny. UżyÅ‚em na niej "znaku Å‚owcy", a ktoÅ› krzyknÄ…Å‚: "W lewo, w kierunku zatoki" i w "W prawo, w kierunku Zakonu".
WiedziaÅ‚em wÅ‚aÅ›nie, że otrzymaÅ‚em podpowiedź w jakim kierunku powinny być ustawione kolejne trójkÄ…ty - w prawo. Symbole zaÅ› to odpowiednik sÅ‚owa "zakon" (choć nie znalazÅ‚am odpowiedniego, trzyliterowego sÅ‚owa w jÄ™zyku angielskim).
UstawiÅ‚em zatem trójkÄ…ty we wÅ‚aÅ›ciwÄ… stronÄ™, w prawo, a nastÄ™pnie na panelu ustawiÅ‚em wÅ‚aÅ›ciwe symbole (screen).
W ten sposób udaÅ‚o mi siÄ™ otworzyć kolejne drzwi, wiÄ™c wszedÅ‚em do Å›rodka.
ZnalazÅ‚em siÄ™ na spotkaniu Kultystów. WidziaÅ‚em zatem Ezoteryczny Zakon Dagona z lotu ptaka. MusiaÅ‚em jakoÅ› narobić zamÄ™tu.
ZaczÄ…Å‚em zatem rzucać w Kultystów kamieniami i usÅ‚yszaÅ‚em sÅ‚owa miÄ™dzy innymi "ryby" i "gwiazda", które odwracaÅ‚y uwagÄ™ przemawiajÄ…cego Kultysty, ich wodza. Po chwili wszyscy zaczÄ™li siÄ™ kÅ‚ócić.
Animacja
Pojawienie siÄ™ Piscilli, która swoim krzykiem zrobiÅ‚a porzÄ…dek, przyznam siÄ™, trochÄ™ mnie zaskoczyÅ‚o. Rybki byÅ‚y wolne. Ja natomiast jakoÅ› wydostaÅ‚em siÄ™ na górÄ™, gdzie czekaÅ‚ na mnie już Busara. Dziewczynka też na szczęście byÅ‚a bezpieczna.
Porozmawiałem z Busarą na każdy temat. Mieliśmy wiele do wyjaśnienia.
WróciÅ‚em do swojego biura, gdzie czekaÅ‚ na mnie Buzz, Peace i Otis.
OpowiedziaÅ‚em im co udaÅ‚o mi siÄ™ osiÄ…gnąć i dowiedzieć (tu wybory dialogowe sÄ… raczej dowolne). Zgodnie z tym co powiedziaÅ‚ mi Busara "znak Å‚owcy" czyli rysunek na kartce, mógÅ‚ być konstelacjÄ…. Peace wpadÅ‚a na pomysÅ‚, wiÄ™c przejęła komputer.
Peace
Wybrałam mapę świata - world map, a następnie Znak Olmsteina - Olmestein's Sing i przyłożyłam go do obrazu mapy.
Teraz trzeba byÅ‚o tylko dopasować punkty na mapie, którymi byÅ‚y: Paris i Forum Maris, gdyż tam widzieliÅ›my dzwony. ByÅ‚a też Wieża w Fishmouth, z kolejnym dzwonem. Ostatnim przystankiem miaÅ‚a być zatem Punkt Nemo.
Tam teraz trzeba się było udać.
Animacja
Na miejscu postanowiliśmy się rozdzielić, by poszukać Rzeźnika.
Buzz
WylÄ…dowaÅ‚em na dziwnej plaży i ku mojemu przerażeniu zmieniaÅ‚em formÄ™. WedÅ‚ug Kitteh, stan ten byÅ‚ cykliczny. ZamieniaÅ‚em siÄ™ na przemiennie a coÅ› co przypominaÅ‚o: bestiÄ™, klocka, starodawnÄ… postać i normalny mój wyglÄ…d.
RuszyÅ‚em do przodu. PrzejÅ›cie blokowaÅ‚a arkada, która wyglÄ…daÅ‚a caÅ‚kiem normalnie. W normalniej formie udaÅ‚o mi siÄ™ przez niÄ… przejść, mimo tego, że widniaÅ‚a na niej jakaÅ› mglista przesÅ‚ona, bariera.
Przeszedłem ja, a potem przeprowadziłem Kitteh (trzeba użyć jej ikony). Kolejna dziwna arkada wyglądała bardzo surrealistycznie, jakby namalowana i wklejona. Mogłem przez nią przejść tylko w swojej surrealistycznej postaci. Zrobiłem to.
PoprosiÅ‚em by przeszÅ‚a także Kitteh, ale byÅ‚o to z jakiÅ› powodów, niemożliwe. Kitteh musiaÅ‚a zostać. RuszyÅ‚em zatem do trzeciej arkady , która wyglÄ…daÅ‚a jak żywa, organiczna i pulsujÄ…ca postać. PrzeszedÅ‚em przez niÄ…, wÅ‚aÅ›nie w takiej postaci, owa organicznÄ… i pulsujÄ…cÄ….
Czwarta niezidentyfikowana brama - arkada była wyraźnie pikselowa, więc przeszedłem przez nią właśnie w mojej pikselowej postaci.
Ponieważ Kitteh nadal nie mogła przejść przez bramy, a ja nie chciałem do widocznej przede mną jamy iść sam, użyłem na niej księgi Necronimocon. Dzięki niej kotka mogła przyjmować takie same formy jak ja.
Nie działo się to jednak cyklicznie, a właśnie dzięki książce. Przeprowadziłem ją zatem przez surrealistyczną bramę zamieniając ją w surrealistyczną postać, dzięki księdze.
Pulsująca i straszną bramę Kitteh mogła pokonać tylko wtedy, gdy dzięki księdze Necronimicon zamieniłem ją właśnie w taką jej formę.
Ostatnia bramÄ™, która byÅ‚a pikselowa Kitteh przeszÅ‚a gdy używajÄ…c na niej ksiÄ™gi zamieniÅ‚em jÄ… w piksele.
Po chwili stała już obok mnie, więc mogliśmy wkroczyć do groty. Zamieniłem Kitteh w jej normalną postać (księga) i tuszyliśmy do przodu.
TrafiliÅ›my do bardzo dziwnego miejsca, które zmieniaÅ‚o swojÄ… formÄ™ w taki sam sposób jak my, w takie same formy.
Ruszyłem przed siebie by stanąć na czymś, co przypominało drogę, przejście czy ścieżkę. Niestety ścieżki dość szybko się obracały.
ZnajdowaÅ‚y siÄ™ tutaj także magiczne krÄ™gi. Na każdej z wysp znajdowaÅ‚ siÄ™ portal, który musieliÅ›my aktywować. ByÅ‚o to możliwe dziÄ™ki naszym zmieniajÄ…cym siÄ™ formom, czyli jaki portal, taka forma. AktywowaÅ‚em zatem pierwszy magiczny krÄ…g swojÄ… wÅ‚asnÄ… postaciÄ…, a potem Kitteh, także w jej naturalnej postaci.
Drugi magiczny krÄ…g, który znajdowaÅ‚ siÄ™ na surrealistycznej wyspie aktywowaÅ‚em w surrealistycznej formie i w takiej samej jako Kitteh (jÄ… oczywiÅ›cie zmieniaÅ‚em za pomocÄ… ksiÄ™gi Necronomicon). Magiczne krÄ™gi połączyÅ‚y siÄ™ wiÄ…zkÄ… magicznÄ…, pasujÄ…c do siebie.
Trzeci magiczny krąg wyglądał pikselowo, więc aktywacja go odbyła się moją pikselową postacią i pikselową postacią mojej kotki.
Czwarty magiczny krąg znajdował się na pulsującej, glutowatej wyspie. Aktywowałem go swoją glutowatą postacią, forma i taką samą za pomocą Kitteh.
Ponownie udałem się na wyspę z pierwszym, magicznym kręgiem i po raz kolejny aktywowałem go dzięki mojej normalnej postaci i zmieniając za pomocą Kitteh w normalną postać, także nią. Teraz wszystkie magiczne kręgi zostały połączone.
AktywowaÅ‚em drugi magiczny krÄ…g postaciÄ… surrealistycznÄ… i kotki w postaci surrealistycznej i czwarty magiczny krÄ…g. Teraz promieÅ„ padaÅ‚ od drugiego krÄ™gu, do czwartego krÄ™gu. AktywowaÅ‚em pierwszy magiczny krÄ…g swoja normalnÄ… postaciÄ… i trzeci magiczny krÄ…g, pikselowÄ…. W ten sposób wszystkie mosty zostaÅ‚y połączone, a moim oczom ukazaÅ‚o siÄ™ wejÅ›cie do groty.
Na razie tam jednak nie wszedÅ‚em, a wróciÅ‚em z powrotem, do groty ze stelÄ…. ZamieniÅ‚em Kitteh w jej glutowatÄ… formÄ™ i poprosiÅ‚em jÄ…, by aktywowaÅ‚a stelÄ™ (ikona kota).
W ten sposób Å›ciana rozpadÅ‚a siÄ™ i naszym oczom ukazaÅ‚a siÄ™ rzeźba, a dokÅ‚adnie para istot, posÄ…g trzymajÄ…cy miecz, zÅ‚amana steroida i gałąź. UżyÅ‚em na gałęzi ksiÄ™gi Necronomicon.
Na podÅ‚ogÄ™ spadÅ‚a klockowata gałąź, którÄ… zabraÅ‚em.
Na posągu trzymającym miecz używałem zaś księgi tak długo, aż ta zamieniła się w glutowatą formę i miecz spadł na ziemię. Podniosłem miecz i opuściłem grotę, udając się do niedawno otwartej groty na wyspach.
ZnajdowaÅ‚a siÄ™ tam kamienna pÅ‚yta, w której umieÅ›ciÅ‚em klockowatÄ… gałąź, otwierajÄ…c kolejne przejÅ›cie.
RuszyliÅ›my z mojÄ… kotkÄ… dalej, trafiajÄ…c do pomieszczenia, w którym tym razem znajdowaÅ‚y siÄ™ sÅ‚upy z magicznymi ksiÄ™gami.
Ruszyłem do przodu trafiając do leżących na ziemi kości.
Gdy podszedÅ‚ dostatecznie blisko, koÅ›ci jakby ożyÅ‚y, aktywowaÅ‚ siÄ™ hologram, nagranie kapitana, który nie zdoÅ‚aÅ‚ tego miejsca opuÅ›cić, umarÅ‚ tu, a to byÅ‚y jego koÅ›ci.
PodszedÅ‚em do jednego z postumentów i aktywowaÅ‚em go takÄ… swojÄ… formÄ…, jaka byÅ‚a na nim widoczna (kolejność dowolna). Potem zrobiÅ‚em do Kitteh i od razu pożaÅ‚owaÅ‚em, bo kotka nie mogÅ‚a siÄ™ z niego wydostać. ZamknÄ…Å‚ siÄ™ i nie chciaÅ‚ jej wypuÅ›cić.
MusiaÅ‚em zatem sam znaleźć sposób na wydostanie siÄ™ z tej puÅ‚apki. RuszyÅ‚em zatem do przodu. ZauważyÅ‚em przed sobÄ… dziwny splot w kamiennej skale. SpróbowaÅ‚em go rozplÄ…tać, ale nie byÅ‚o to możliwe, wiÄ™c użyÅ‚em miecza.
Przejście się otworzyło, ale Kitteh dalej była uwięziona. Nie chciałem jej zostawiać, ale nalegała.
RuszyÅ‚em zatem do groty, która okazaÅ‚a siÄ™ być czyimÅ› domem, czy czymÅ› w tym rodzaju. PrzyjrzaÅ‚em siÄ™ obrazom, ksiÄ™dze i przyrzÄ…dowi, po czym spojrzaÅ‚em w okno, które byÅ‚o czymÅ› w rodzaju odczytu z kamery.
KlikajÄ…c na poszczególne symbole widziaÅ‚em obraz z siedzibÄ™ Gentelmena Voodoo, festiwal w Fishmouth, siedzibÄ™ Olmsteina w Paryżu, karczmÄ™ z Transylwanii. KlikajÄ…c na rysunek ksiÄ™gi, widziaÅ‚em zaÅ› różne zdjÄ™cia. ZostawiÅ‚em to miejsce i ruszyÅ‚em po schodach na górÄ™.
Niestety moim przyjaciele i ja znaleźliÅ›my siÄ™ we wÅ‚adzy, w niewoli Rzeźnika, nie mogliÅ›my nic zrobić. PróbowaliÅ›my z nim jakoÅ› rozmawiać, wybieraliÅ›my różne odpowiedzi (peÅ‚na dowolność), ale i tak skoÅ„czyÅ‚o siÄ™ oddaniem mu ksiÄ™gi. PojawiÅ‚a siÄ™ Kitteh, która jakoÅ› zdoÅ‚aÅ‚a siÄ™ uwolnić.
Don użył swojej mocy "znaku łowcy" na śmieciach na środku, odkrywając detonator, ale księga została aktywowana.
Nie mogliśmy wiele zrobić, nasz czas się kończył. I wtedy Kitteh zrobiła coś strasznego i jednocześnie wyjątkowego, poświęciła się, mimo mojej prośby by opuściła to miejsce (mogła uciec), pożegnała się ze mną i skoczyła prosto w detonator.
Animacja
Dzwony siÄ™ zatrzymaÅ‚y, a Bestia siÄ™ nie obudziÅ‚a, wezwanie siÄ™ nie powiodÅ‚o, ale moja kochana przyjacióÅ‚ka, moja Kitteh byÅ‚a martwa. PoÅ‚ożyÅ‚em jÄ… na ksiÄ™dze i puÅ›ciÅ‚em na wodÄ™. Czas siÄ™ dla niej jakby zatrzymaÅ‚.
Patrzyliśmy jak odpływa. Nagle otworzył się portal i po kolei, nawet Don wskoczyliśmy w nieznaną przyszłość.
Animacja
Koniec.